bieżnia do biegania

Zima, zima, zima…

Jak wiecie zima jest moją piętą achillesa, jeśli chodzi o bieganie, ale w tym roku muszę przyznać, że nie jest aż tak źle! W związku z moją obniżoną ostatnio odpornością, z zazdrością przyglądałam się biegaczom, którzy późną jesienią pokonywali ścieżki w pobliżu mojego domu, a ja zalegałam z kocem i chusteczkami na kanapie… Postanowiłam wtedy, że choćbym miała biegać na siłowni, muszę jak najszybciej powrócić do treningów ; )

Z siłowni korzystałam kiedy na dworze temperatura spada poniżej -10 C lub nastąpią spore opady śniegu, co na szczęście w tym roku często się nie zdarzało (i mam nadzieję, że nie zdarzy, bo bieganie po bieżni jest strasznie nudne… : )
Staram się ignorować towarzyszący mi prawie stale katar i lekkie drapanie w gardle, bo inaczej chyba w ogóle nie ruszałabym się z domu… ; ) Zima w tym roku jest bardzo łaskawa i całkiem przyjemnie biega mi się, gdy jest chłodno.

W najbliższym czasie planuję start w Biegu Walentynkowym, a w kwietniu szykuję się na półmaraton. W związku z tym od lutego powinnam chyba zwiększyć mój tygodniowy kilometraż, który obecnie jest bardzo ubogi i raczej mało zaplanowany. Kiedy jest okazja zostawiam po prostu pociechy z Mężem i udaje się bez większych celów na trasę ; )
Choć przyznaję, że takie bieganie ma swoje uroki, to w moim przypadku, po dość długiej przerwie, powinnam chyba przygotowywać się bardziej profesjonalnie ; ) Wierzcie mi jednak, że z Maluszkami strasznie trudno coś zaplanować, wszystkie plany zmieniają się z minuty na minutę i jestem szczęśliwa, kiedy w ogóle uda mi się wygospodarować chwilę na trening … ; )

A jak Wasze plany na najbliższy biegowy rok? : )


IMG_4511

komentarze 2 do wpisu “Zima, zima, zima…”

Zostaw odpowiedź


Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.