bieżnia do biegania

Półmaraton św. Mikołajów w Toruniu – relacja



 

Bardzo długo wyczekiwałam udziału w półmaratonie św. Mikołajów ; ) Do tej pory skutecznie zniechęcała mnie pogoda, bo nie wyobrażałam sobie biegać zimą! Do Torunia przyjechaliśmy już dzień wcześniej i byłam trochę zdenerwowana, kiedy zaczął padać śnieg… ; )

 

Na szczęście pogoda w dniu startu była dla mnie idealna! Było bardzo rześko i początkowo nawet świeciło słońce : ) Przed startem miałam małą tremę, bo był to mój pierwszy półmaraton, który biegłam sama i kilka dni wcześniej zaczął doskwierać mi ból w kolanie…
Na szczęście jak tylko zobaczyłam tych wszystkich Mikołajów, którzy zdominowali toruńską starówkę, od razu się rozluźniłam ; )

 

Od zawsze miałam problem z rozgrzewką, więc bardzo pilnowałam się, aby nie wystartować zbyt szybko i od samego początku za mocno się nie zmęczyć. Ponieważ biegam wolo, strategicznie ustawiłam się na końcu stawki, aby nie deprymować się, że co chwilę mnie ktoś wyprzedza ; ) Pomimo, że kusiło mnie, aby odrobinę przyspieszyć udało mi się utrzymać moje tempo i biegło mi się super. Pierwsze 10 km minęło mi niepostrzeżenie, trasa była bardzo przyjemna.

 

Na 15 kilometrze poczułam lekkie osłabienie i pomimo iż podczas jesiennych treningów nie uzupełniam płynów, ani zapasów energii, stwierdziłam, że przegryzienie banana będzie dobrym pomysłem ; ) Posiłkowałam się również żelem energetycznym, ale w związku z tym, że wcześniej nigdy z niego nie korzystałam, nie wiedziałam, że jest wyjątkowo niesmaczny : D

 

Te drobne zabiegi dodały mi jednak pewności, że ostatnia część trasy nie musi być taka zła ; ) Na 19 km pomyślałam, że do mety już tak blisko i od tego momentu zaczęło mi się bardzo dłużyć… Przyjemność z biegu gdzieś zniknęła zwłaszcza, gdy na 20 km wyłonił się przede mną ogromny podbieg ; ) Oczywiście na takim etapie nie wyobrażałam sobie, aby się poddać i dzielnie biegłam przed siebie ; ) Wbiegając na metę poczułam nagły przypływ sił i przyspieszyłam (a przynajmniej tak mi się wydawało) i zobaczyłam wspaniały czas 2:15:26! ; ) W tej chwili byłam prawdopodobnie równie szczęśliwa jak osoba, która była pierwsza na mecie, bo udało mi się poprawić moją życiówkę, aż o 10 minut!

 

Na półmaraton św. Mikołajów na pewno chciałabym wrócić. Atmosfera była wspaniała, trasa bardzo przyjemna, choć momentami było wąsko, ślisko i trochę niebezpiecznie ; ) Trzeba było uważać, by nie nabawić się kontuzji i w przypadku śniegu mogłoby wyglądać to zdecydowanie gorzej. Mimo, że osobiście poprawiłam swój wynik, bieg zaliczyłabym bardziej do tych rekreacyjnych ; )

 

Moje międzyczasy: 5km – 00:32:23, 10km – 01:05:26, 15 km – 01:37:47, finisz – 02:15:26

 

Mój ulubiony zawodnik – Mikołaj : )

 



 

Przed startem

 




 

Na mecie, w kolejce po herbatę ; )

 



komentarzy 12 do wpisu “Półmaraton św. Mikołajów w Toruniu – relacja”

Zostaw odpowiedź


Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.