bieżnia do biegania

Półmaraton Piła 2011 – relacja


Półmaraton Piła

 
 
Udało się! Z dumą oświadczam, że medal zdobyty i daliśmy radę PRZEBIEC cały półmaraton w Pile; ) Pomimo, że trasa była bardzo przyjemna, mało wzniesień i podbiegów, biegło się ciężko. Zrzucam to na barki pogody, która wyjątkowo dopisała i choć uwielbiam gorące dni, bieg w takim słońcu nie należał do najłatwiejszych.

 

Kolejna sprawa to przygotowanie tych zawodów… Przy takiej temperaturze i silnym słońcu, dosłownie odliczałam kilometry do przystanków z wodą, a tam spotkała mnie niemiła niespodzianka – brak wody! Nie obyło się bez ofiar pogody, którzy musieli niestety zrezygnować z biegu i wrócić karetką do domu.

Na szczęście kibice, których spotkaliśmy na trasie, pospieszyli nam z pomocą, ratując wodą. Dziękuję wszystkim tym osobom, gdyż jak sądzę robili to bezinteresownie i naprawili błędy organizatorów. Szczególnie zapamiętałam kibica ze zraszaczem, który wywołał u mnie nagłe orzeźwienie ; )

 

Pomimo, iż tak długo marzyłam i wyobrażałam sobie ten dzień oraz chwilę, kiedy wbiegniemy na metę, pierwsze co poczułam, to właściwie rozczarowanie! (pierwsze słowa męża na mecie to: nigdy więcej : )

Do tej pory czytając różne relacje ze startów, autorzy zwracali uwagę przede wszystkim na wspaniałą atmosferę, która towarzyszyła całej imprezie i właśnie taki reportaż, w którym kilkudziesięcioletnia Pani opowiadała o swoich ogromnych emocjach zmotywował mnie do biegania!

 

Gdy przyjechaliśmy do Piły odebrać numery startowe, ujrzeliśmy ogromną kolejkę do stoiska z naszym nazwiskiem. Organizatorzy byli przecież świadomi ile osób wystartuje, a przynajmniej pewne było, że będzie ich powyżej 2600, więc przewidziane trzy godziny na odbiór pakietu , to zdecydowanie za mało, przy takiej liczbie stanowisk.

Jednak to, co najbardziej mnie zastanowiło, to rozdzielenie konkretnych nazwisk osób do danych stolików. Jak to możliwe, by przy tak dużej ilości chętnych nie sprawdzić tego podziału… Okazało się, że do jednego stanowiska czeka 5 osób, a do innego np. 120! Pominę fakt, że w pewnym momencie zabrakło pakietów startowych dla zawodników.

 

Plusem całej sytuacji było jedynie przedłużenie czasu działalności biura dla osób, które dotarły na ostatnią chwilę lub nie zdążyły dostać się do stoiska z numerami w związku z dużymi kolejkami.

 

Wróćmy jednak do przyjemniejszych chwil – biegu ; ) Początek był trudny. Ustawiliśmy się na samym końcu zgodnie z zasadą, że łatwiej jest wyprzedzać niż być wyprzedzanym. Bardzo się zdziwiłam i nie ukrywam zmartwiłam, gdy wszyscy bardzo szybko wysunęli się do przodu. Na szczęście mąż u boku dobrze pilnował naszego treningowego tempa i starałam się nie myśleć o tym, że prawie wszyscy zawodnicy znikają nam z pola widzenia ; )

Udało nam się zyskać sympatię widzów – jako osoby zamykające stawkę, ale w końcu ktoś musi być ostatni. Otrzymaliśmy brawa za wytrwałość ; )

 

Na naszej trasie spotkaliśmy drugą początkującą grupę, która podobnie jak my, za cel obrała sobie ukończenie półmaratonu przed upływem 3 godz. Wspólny bieg był wesoły, usłyszeliśmy też kilka motywujących porad od ich trenera i dużą część trasy trzymaliśmy się razem. Od około 15 km zaczęło dziać się coś dziwnego! Część osób, która od początku postawiła na szybkie tempo, musiała już zacząć maszerować, więc zaczęliśmy je wyprzedzać! Nagle okazało się, że nie jesteśmy już na szarym końcu i trzymanie naszego tempa się opłaciło. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że  niektórzy już w tym momencie kończyli zawody i pewnie dlatego dla nas zabrakło tych napojów ; ) Na 19 km zrobiło się naprawdę ciężko. Upał i brak płynów dały o sobie znać, ale z drugiej strony myśl, że zostały już tylko 2 kilometry do mety! Zmęczenie mieszało się z podekscytowaniem, że za chwilę nastąpi ten wymarzony moment! Dobiegając do mety z niedowierzaniem patrzyłam na zegar, który wskazywał 2 godziny i 25 minut! To niewiarygodnie szybki czas jak na nasze możliwości! Pomimo, iż na mecie nikt już nie zwracał na nas uwagi, mnie do tej pory rozpiera duma za ten wyczyn!!!

 

komentarzy 9 do wpisu “Półmaraton Piła 2011 – relacja”

Zostaw odpowiedź


Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.