bieżnia do biegania

Magiczna 20-tka

Dziś po raz pierwszy udało mi się przebiec 20 km! Jestem bardzo zmęczona i obolała, ale też dumna ; ) Co prawda mój plan treningowy zakładał, że dzisiejsza 20-tka będzie już tą trzecią, ale niestety jak już Wam wspominałam, nie każdy bieg uda mi się biec tak, jak zaplanowałam…

 

Skłamałabym mówiąc, że dzisiejszy bieg należał do przyjemnych. Zdecydowaliśmy się biec o godz. 11, czyli w największym słońcu, ale pomyślałam, że skoro za dwa tygodnie również pobiegniemy o tej godzinie, niezależnie od warunków atmosferycznych, należy się solidnie przygotować. Do tej pory, biegaliśmy głównie wieczorem, kiedy na dworze jest bardziej przyjemnie ; ) Kolejna sprawa, która nie daje mi spokoju – co zjeść przed startem? Dziś postawiliśmy mało oryginalnie na bułkę + jajka, co w zasadzie się sprawdziło, bo energii nam nie brakowało. Być może lepszym określeniem byłoby, że nie byłam głodna podczas biegu, bo tak naprawdę po 16 km czułam, że opadam z sił…

 

Wstyd przyznać, ale do tych wcześniejszych, tak długich dystansów nawet nie podeszłam. Oczywiście miałam bardzo dobre wymówki: pierwsza taka trasa przypadła dwa dni po  naszym ślubie, kolejna podczas podróży poślubnej ; ) Czułam się wtedy tak usprawiedliwiona, że przerwa od biegania była nieunikniona.

 

Teraz 2 tygodnie przed naszym startem w półmaratonie, mocno zastanawiałam się, czy taka przerwa nie spowoduje zupełnego spadku formy, dlatego dzisiejszy bieg był dla mnie bardzo, bardzo ważny. Czekam niecierpliwie, ale i z pewną dozą niepokoju na sądny dzień 4 września ! Czy ktoś z Was również pojawi się w Pile? Mam nadzieję, że uda mi się ukończyć ten pierwszy półmaraton i udowodnię sobie, że można!

 

Do zobaczenia na starcie! : )

Odpowiedzi: 2 do wpisu “Magiczna 20-tka”

Zostaw odpowiedź