bieżnia do biegania

Bieganie jak narkotyk ?!



Mój plan treningowy zakłada długie wybiegania w niedzielne wieczory. Wczoraj z przyczyn niezależnych ode mnie nie miałam możliwości udać się na trening z T. i choć wiedziałam, że dziś to nadrobimy czułam dziwny niepokój… Oczywiście nie lubię jak coś jest nie po mojej myśli (: )), ale w tym wypadku moje poddenerwowanie było trochę inne. Dzisiejszy dzień to dopiero katastrofa! Od rana mogłam myśleć tylko o tym kiedy w końcu pójdziemy biegać i pokonamy nasze 18 km! Ucierpiały na tym niewinne osoby znajdujące się w pobliżu, za co przepraszam! Nadal nie uważam, że połknęłam już biegowego bakcyla, ale… Do tej pory to dziwne uczucia poddenerwowania towarzyszyło mi głównie wtedy, gdy brakowało mi cukru we krwi ; p i mój organizm domagał się słodyczy! Teraz zastanawiam się, czy już tak przyzwyczaiłam się do biegania, że bez tego się nie da?! ; )
Cała ta sytuacja i wyczekiwanie na bieg sprawiły, że był jeden z najlepszych treningów. Nie dość, że pokonałam 18 km co jest dla mnie ogromnym wyczynem, to przez całą trasę mogłam swobodnie rozmawiać! Oczywiście wiem, że tempo zawsze powinno być tak dostosowane, aby można było prowadzić swobodne konwersacje, ale wierzcie mi, że nawet prawie idąc zawsze milczałam jak grób z obawy przed kolką!
Po takim treningu jak dziś, aż chce się biegać!!! ; )

Jedna odpowiedź do wpisu “Bieganie jak narkotyk ?!”

Zostaw odpowiedź