bieżnia do biegania

Bieg Niepodległości – Oborniki 2014


10698515_890874557592055_7568617331028440452_n

 

Część z Was, która odwiedza mój facebookowy profil wie, że start w Obornikach  był moim pierwszym zorganizowanym biegiem w tym roku! Aż trudno uwierzyć, że ostatnia sportowa impreza, w której uczestniczyłam to zeszłoroczny maraton ; ) W związku z tak dużą przerwą miałam kilka obaw, zwłaszcza, że powrót do formy po porodzie nie jest dla mnie taki prosty… : )

Początkowo planowałam pobiec w Luboniu, ale tradycyjnie przegapiłam zapisy, a miejsca szybko się wyczerpały : ) Na szczęście znalazłam alternatywny bieg w Obornikach i szybko naprawiłam swój błąd ; ) Pakiet startowy odebrałam już w poniedziałek, żeby we wtorek nie zamartwiać się sprawami organizacyjnymi. Byłam pozytywnie zaskoczona, że nie było w nim żadnej ulotki ; ), wyłącznie techniczna koszulka, izotonik i talon na zupę oraz rogala ; )

Przez pewien czas zastanawiałam się jak powinnam się ubrać, ale pogoda zapowiadała się sprzyjająco. Pomimo mojej tendencji do zakładania na siebie zbyt wielu warstw odzieży z obawy, że będzie mi za zimno, zdecydowałam się na moją wersję light i byłam bardzo zadowolona, bo warunki rzeczywiście były idealne. Było bardzo ciepło i słonecznie.

Pomimo, że był to mały bieg (ok. 700 uczestników) już na starcie poczułam te ogromne emocje, których trochę mi brakowało w ostatnich miesiącach. Był też stres, bo właściwie nie potrafiłam określić w jakiej jestem obecnie formie. Od porodu nie minęło jeszcze zbyt wiele czasu i ostatnio moje biegi nie odbywają się według żadnego planu i harmonogramu. Wychodzę pobiegać, kiedy tylko jest okazja, ale różnie z tym bywa… ; ) Zależało mi jednak, aby zmieścić się w 60 minutach, więc postanowiłam, że tym razem ustawię się mniej więcej w środku biegowego „tłumu”. Tuż po starcie przypomniałam sobie o tym, czego mi przez ostatni czas nie brakowało… ; ) Jak tylko wyruszyliśmy na trasę prawie wszyscy zaczęli mnie wyprzedzać. Rozumiem, że czasem trudno jest określić swoje tempo, bo jak się później okazało również wystartowałam trochę zbyt szybko, ale chyba nie do tego stopnia, że za kilka minut musimy się zatrzymać… Zawsze mnie to zadziwia i nie rozumiem takiej taktyki, ale tradycyjnie, kiedy minęliśmy tabliczkę z napisem 1 km! część uczestników zaczęła już maszerować i tym razem zamiast spokojnego biegu to my musieliśmy ich omijać…

Wracając do przyjemniejszych rzeczy zobaczyłam przed sobą Zajączka z balonikiem na 55 min, co bardzo mnie ucieszyło, bo nie miałam pojęcia, że biegną z nami pacemakerzy, a zawsze chciałam biec u ich boku właśnie w  związku z tym, żeby utrzymać odpowiednie tempo przez cały dystans ; ) Co prawda 55 minut wydawało się dla mnie zbyt dużym wyzwaniem, ale postanowiłam, że przynajmniej spróbuję moich sił ; ) Razem ze mną pojawiła się dość spora grupa zainteresowana uzyskaniem tego czasu i biegło się bardzo przyjemnie. Trasa składała się z dwóch pętli, za czym na ogół nie przepadam, ale w tym wypadku zupełnie mi to nie przeszkadzało. Pierwsze 5 km, minęło bardzo szybko, natomiast między 6-7 km złapał mnie mały kryzys i zaczęłam się zastanawiać, czy to dla mnie nie jest zbyt wiele… Pomyślałam sobie jednak, że przecież dobiec muszę, a jeśli zwolnię to będę biec dłużej, więc właściwie to mi się to nie opłaca i muszę jakoś dać radę… Dodatkowo w słuchawkach usłyszałam akurat piosenkę, która zadziałała tak motywująco, że jakoś dobrnęłam do 8 km i byłam przekonana, że te dwa ostatnie to już formalność ; ) Oczywiście tak różowo nie było, bo tuż za tabliczką z 9 km, kiedy nasz Zajączek motywował nas do przyspieszenia, miałam już naprawdę dość, ale na szczęście pacemaker i jego ekipa tak nad nami czuwali, że poprowadzili mnie do samej mety ; ) Nadal nie wiem jak to się stało, ale nogi jakoś biegły i słuchały wszystkich porad mimo, że głowa się już buntowała : ) W tym miejscu muszę podziękować Panom prowadzącym za pomoc i „dociągnięcie” mnie do mety, bo bez motywacji i wsparcia chyba bym zwolniła i nie ujrzała na mecie wspaniałego czasu 54:32, który okazał się być o 31 s lepszy od mojej życiówki z zeszłego roku! Na mecie byłam tak szczęśliwa, że zapomniałam o tym jak ciężko było na tej ostatniej prostej ; p Na pamiątkę, poza medalem, otrzymałam jeszcze od naszego pacemakera balonik, który cały czas mnie prowadził ; )


IMG_4767

 

IMG_4778

 

IMG_4817

 

komentarzy 6 do wpisu “Bieg Niepodległości – Oborniki 2014”

Zostaw odpowiedź


Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.